Ekranizacje fantastyki

Ekranizacje fantastyki są złe. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, bo jak by się reżyser nie postarał, on jednak tworzy własny obraz świata, na własne wyobrażenie, więc nie ma tutaj mowy o tym, by ekranizacja była w stu procentach dobra. Na przykład, słynny, bo tak szyderczo wyśmiewany w Polsce film "Wiedźmin". Każdy, kto przeczytał książkę, pękał ze śmiechu, na przemian szlochając w chusteczkę, bo nie mógł uwierzyć, że do tego stopnia można zepsuć komuś wizję. Plastikowy smok, brzydka Yennefer - to wszystko tylko przepełniało czarę goryczy. Nie inaczej było z innymi ekranizacjami, o których można napisać bardzo wiele. Fantastyka generalnie poszła w bardzo złym kierunku, kiedy zaczęto ją ekranizować. Nie mówię, że Peter Jackson źle zrobił "Władcę Pierścieni", ale wydawało mi się momentami, że oglądam film miłosny, w którym głównymi bohaterami są Viggo Mortensen i Liv Tyler. I to wcale nie był żart. Każdy, kto widział Aragorna i Arwenę może to potwierdzić. Tutaj nie ma żadnej litości, ekranizacje były, są i będą alternatywną wizją danej książki. Jak wiele efektów specjalnych by w nich nie było.

Działy

upominki - iluzjonista - Autoklawy - MONITORY LCD - sklep schody - pompy dozujące - fotograf ślubny - Konstrukcje Szklane - Fuelmaster - SEO Price - Kredyty